Strona ta wykorzystuje pliki cookies w celu realizacji swoich usług i funkcji zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz samodzielnie dostosować warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

sobota, 15 grudnia 2012

Verchiel - Wewnętrzna Moc

VerchielPrzesłanie otrzymała Beata.

Drogi Czytelniku. Zebraliśmy się dziś tutaj, by pomówić o wewnętrznej mocy. Jako Anioł słonecznego i pełnego mocy znaku Lwa czuję się odpowiedzialny, by opowiedzieć Tobie o tym temacie. Wewnętrzną moc ma każdy z Was. Może brzmi to mało odkrywczo, jednak przyglądając się obecnym dorosłym ludziom, rzadko kto jest świadom swojej wewnętrznej mocy. Każdy rodzi się obdarzony niezwykłą wewnętrzną mocą. Pełnym i wspaniałym potencjałem, wyjątkowym dla danej osoby. A także z pełnym i świadomym połączeniem z Bogiem w sobie. Każdy rodzi się czysty, jako otwarta księga z niezapisanymi kartami. Wolny od niepamięci, wolny od ograniczeń, wątpliwości, zapomnienia. Każdy rodzi się w jedności ze samym sobą i z boskimi aspektami w sobie. Każdy manifestuje swoją prawdziwą Istotę, swoje prawdziwe czyste i niczym nie zmącone JA.

Co się zatem dzieje, że z biegiem lat to niezmącone JA przestaje się manifestować? Co się dzieje, że chowa się pod grubą warstwą różnych masek, a osoba traci kontakt ze swoją istotą, swoimi potencjałami oraz swoją mocą? Ta osoba dokonuje wyboru, a w zasadzie całego szeregu wyborów w życiu, które doprowadzają ją do takiego stanu rzeczy. Nie jest to w żadnym razie ani złe ani dobre. każdy wybór jest tak samo właściwy, niesie tylko za sobą również właściwe jemu dalsze działania i relacje. Nie ma złych wyborów. Niektóre są trudne czy trudniejsze w swoich następstwach. I tak samo utracenie kontaktu ze swoją istotą i przybranie masek także nie jest złe. Jest tylko trudne, a w zasadzie trudnym jest odnalezienie się i funkcjonowanie w takim stanie rzeczy. Obserwując ludzi widzę pewną cykliczność. Rodzą się czyści – przybierają maski i odchodzą od siebie, by często w pewnym momencie życia zacząć odkrywać siebie na nowo.

Wynikać to może przede wszystkim z braku świadomości rodziców przenoszonej na dzieci i tak dalej z pokolenia na pokolenie. Nieświadomi rodzice projektują na dzieci już od pierwszych dni ich życia swoje oczekiwania, dotyczące niemalże każdej sfery ich życia. Począwszy od zachowania, wyglądu, manier, ubioru, stylu, poprzez edukację, zawód, wykonywaną pracę, aż po dom, partnerów życiowych, relacje osobiste i ich rolę jako przyszłych rodziców. W końcu dziecko niezależnie od wieku zawsze pozostanie ich dzieckiem, więc dlaczego by nie projektować na niego swoich wizji przez bardzo długi czas? Wychowywanie w takim duchu powoduje, że dziecko starając się sprostać oczekiwaniom rodziców zatraca stopniowo kontakt z samym sobą. Podejmuje taki wybór. Co prawda częściowo nieświadomie, gdyż jako dziecko bardzo potrzebuje aprobaty rodziców i jest to dla niego ważniejsze niż podążanie za wewnętrznym powołaniem. Jednakże jest to również swego rodzaju dokonanie wyboru. Jeśli natomiast owo dziecko nie zacznie się przebudzać i otrząsać z własnych masek dość w wcześnie, to przyjmie podobny styl wychowywania własnych potomków, przedłużając tym samym błędne koło zatracania siebie.

Ale wracając do wewnętrznej mocy, ponieważ to o niej miała być dzisiaj mowa. Moc jest niezwykle powiązana z byciem w kontakcie ze samym sobą. Centrum mocy jest w przestrzeni pod pępkiem u każdego z Was. Głęboko tam lśni piękny czerwono-pomarańczowy kryształ, nasz wewnętrzny ogień mocy. Osoby nie mające kontaktu z samym sobą mają ten kryształ jasny, mleczny, matowy, przygaszony, pełen smutku i słaby. Aby mieć siłę do codziennego funkcjonowania muszą wspomagać się zewnętrznymi złudnie dającymi moc źródłami. Odciągają swoją uwagę od braku mocy sztucznie, niebezpiecznie czy agresywnie podnosząc sobie poziom emocji, ciśnienia, stresu. Czasem, by po prostu móc funkcjonować, czasem by rozładować czy przekierować emocje, a czasem by po prostu poczuć, że żyją. Jednak takie działanie nawet nie zbliża ich do odzyskania swojej wewnętrznej mocy. Takie działanie nie oczyści i nie rozpali na nowo ich wewnętrznego kryształu. Takie działanie jeszcze bardziej pomaga im uciec od samych siebie.

Jak sobie pomóc? Moją radą jest, by w miarę możliwości wycofywać się z szukania i identyfikowania swojej mocy z czymś w świecie zewnętrznym. Uwierz w to, że jesteś wspaniały i wartościowy. Uwierz w to, że jesteś silny i masz wystarczająco dużo siły, by decydować o swoim życiu i je kreować. Uwierz w to, że masz ogromny wewnętrzny potencjał, wewnętrzną moc, by żyć szczęśliwie, w wewnętrznej wolności i radości. Niekiedy nie jest to wcale takie proste. Szczególnie, jeśli przez lata żyło się z poczuciem winy, w roli ofiary lub też za bardzo identyfikuje się ze swoją pracą, działaniami, wynikami, sukcesami i profitami. W roli ofiary osoba stworzyła sobie obraz siebie, jako małej i kruchej w środku, bezgranicznie uzależnionej od kogoś czy czegoś ze świata zewnętrznego. Często to coś lub ktoś działają niekorzystnie na osobę, czasem wręcz destrukcyjnie, jednak ona na to pozwala, wierząc, że z jakiegoś powodu tak ma być. Być może nosi w sobie wielkie poczucie winy i karze siebie za coś. Być może wierzy, że nie zasługuje na nic lepszego w życiu. Być może myśli, że sama sobie nie poradzi. Być może boi się zmian, boi się oprawcy i jego reakcji, a może lęka się samego życia, samej siebie. Jest wiele „być może”, ponieważ wiele jest osób w roli ofiary, a każda z tych osób nosi w sobie indywidualny zestaw czynników pchających ją do wyboru tej właśnie ścieżki. Jak już wspomniałem, nie ma złych czy dobrych wyborów. Analogicznie niektórzy bardzo identyfikują się ze swoją przedsiębiorczością, wynikami, sukcesami. Mylnie to właśnie przyjmują jako obraz prawdziwego siebie, co jeszcze bardziej napędza ich gonitwę za czymś na zewnątrz, a ucieczkę od swojej wewnętrznej esencji.

Nie jest łatwym zauważyć iluzję, w jakiej się wybrało żyć. Iluzoryczny obraz samego siebie, z jakim się utożsamiło. Nie jest łatwe przyjąć do wiadomości, że za wiele rzeczy, które nas w życiu spotkały odpowiadamy my sami. Nie jest łatwe zrezygnować z obrazu siebie, który już dobrze znamy i wybrać się w podróż Głupca, który z otwartością i czystością dziecka odbiera świat zewnętrzny i odnajduje połączenie z samym sobą. Im bardziej jest się zżytym i utożsamionym z jakimiś wierzeniami, tym trudniej jest je uwolnić. Jednak nie jest to niemożliwe! Wewnątrz każdego z Was jest bezkresna, wolna od tych wierzeń przestrzeń. Jest wewnętrzna czystość, pokój i harmonia. To niewyczerpalne źródło radości, akceptacji, miłości, zrozumienia i spełnienia. To niewyczerpalne źródło wewnętrznej mocy napełniającej każdego życiodajną energią i kreatywnością. Dostęp do tej przestrzeni nie jest zarezerwowana tylko dla wybranych. Nie dotyczy ona tylko ludzi oddzielających siebie od zewnętrznego świata i jego dóbr. Jest to przestrzeń w każdym z Was i każdy z Was ma do niej dostęp w swoim wnętrzu.

Zamknij oczy. Pozwól sobie zobaczyć siebie na skraju wysokiego urwiska nad brzegiem oceanu. Jeśli odczuwasz dyskomfort przed patrzeniem w dół, przed otwartą przestrzenią i bezmiarem wody falującej u stup urwiska, to odwróć się do niego tyłem. Popatrz na świat, który jest już za Tobą, popatrz jeszcze ostatni raz. Popatrz na ten ląd, który znasz. Co Ci się w nim podoba, a co nie? Co byś chciał zmienić, a co pozostawić bez zmian? Co kochasz, a czego chciałabyś się w życiu pozbyć, zapomnieć? Co przepełnia Twoje serce, Twój umysł, Twoje ciało? Jakie emocje się w Tobie mieszają? Jakie myśli Ciebie przepełniają? Poczuj to, pobądź z tym, pozostaw bez oceny. Patrz, jak na film w kinie. Kiedy poczujesz się gotowa, zrób krok do tyłu i skocz w dół. Zamknij oczy lub patrz w niebo, jak Tobie wygodniej. Poczuj, jak wraz z bezwładnym opadaniem odpadają z Ciebie wszystkie obciążenia, które nie są Twoje. Poczuj się lekka i pusta, wolna od tego wszystkiego, co pozostało na urwisku, daleko w tyle, już poza Tobą. Wspaniały moment miękkiego zanurzenia się w wody oceanu. Lekkość, oczyszczenie, wolność. Bezwładne unoszenie się w pustce oceanu, w głębokim poczuciu bezpieczeństwa, odprężenia, radości i ciszy. W błogim uczuciu otulania przez promienie słońca przenikające przez wodę. W prawdziwym błogostanie ciszy.

Cisza ta jest pustą przestrzenią Twojego serca. Przestrzenią ciszy, w której rodzi się wszystko. Miłości, z której wywodzi się mądrość i zrozumienie. Przestrzenią niewyczerpalnego połączenia ze swoją esencją, źródłem wewnętrznej mocy, własnych potencjałów, wolności od ograniczeń. Wolności od myślenia. Wracaj do tej przestrzeni jak najczęściej w ciągu dnia. Nie oznacza to, że porzucasz ukochane Ci osoby. Nie oznacza to, że samolubnie się od nich odwracasz. Nie oznacza to też, że nie będziesz już zdolna wykonywać swojej pracy, osiągać sukcesów i wyników, jak wcześniej. Oznacza to, że zaczniesz pełniej i bardziej świadomie żyć, korzystając z wewnętrznej mocy i własnego potencjału. Oznacza to, że przestaniesz oceniać i identyfikować siebie z otaczającymi Ciebie osobami czy własną pracą i sukcesami. Będziesz potrafiła pozostać sobą, być w kontakcie ze swoją esencją i z tego czerpać moc, zamiast być uzależnioną od otaczającego świata i jego zmienności. Nadal możesz odnosić sukcesy. Jednak nie będziesz ich więźniem. Nadal możesz cieszyć się dobrami materialnymi, jednak nie będą one celem samym w sobie, a elementem ułatwiającym drogę do celu. Nie musisz już karać siebie czy żyć w roli ofiary, ponieważ poczujesz, że w Twoim oceanie nie ma tego typu uczuć. Wraz z miłością i zrozumieniem przepełniającą tą przestrzeń, poczujesz miłość i pełną akceptację siebie, umożliwiające Tobie zmianę dotychczasowego życia. Poczujesz ogrom mocy, która jest w Tobie i pewności, w którą stronę masz pójść. Owszem, czasem warto zwrócić się o pomocną dłoń z zewnątrz. Ktoś obcy często ma możliwość bardziej obiektywnych i jasnych wglądów w sytuację drugiego człowieka. Szczególnie na początku drogi przebudzenia się ku szerszej świadomości, na początku drogi transformacji, kiedy to jeszcze nie zawsze człowiek ufa swoim odczuciom, intuicji, wewnętrznemu przewodnictwu. Kiedy nie czuje się pewny na nowym, nieznanym gruncie. Z czasem jednak zauważy, że wszystkie odpowiedzi są w nim, a wielka moc i wewnętrzna siła czekają tylko, by móc emanować w świat, otwierając serca innych.

Jesteś Istotą Światła drogi Czytelniku. Jesteś Iskrą Boga, jego Energią, jego Świadomością i jego odbiciem. Tak, nosisz Boga w sobie i pozwól mu się w pełni poprzez Ciebie zamanifestować. Pozwól sobie być Bogiem w pełni połączonym ze Źródłem. Pozwól sobie zobaczyć czystość i Boskie odbicie w każdej Istocie, jaką spotykasz. Pozwól sobie dostrzec i docenić cud istnienia, cud życia. Pozwól sobie poczuć energię i tętniące źródło piękna w otaczającym Cię świecie.

Z Miłością i lekkością,
Verchiel.

0 komentarze: