Strona ta wykorzystuje pliki cookies w celu realizacji swoich usług i funkcji zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz samodzielnie dostosować warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

czwartek, 14 lipca 2011

Pomóż sobie!

Kochani,

Ciągle biegniemy przez życie w poszukiwaniu czegoś. Biegniemy w szkole, na uczelni i w pracy przytłoczeni nadmiarem obowiązków. Biegniemy za własnym zdrowiem - od diagnozy do diagnozy, od terapeuty do terapeuty, od metody do metody. Aż w końcu próbując wypełnić pustkę w naszym życiu biegniemy za własną duchowością – od książki do książki, od warsztatu do warsztatu, od nauczyciela do nauczyciela. W tym owczym pędzie zapominamy kim tak naprawdę jesteśmy i gubimy cząstkę Boga, którą każdy nosi w sobie.

Oczywiście ruch w naszym życiu jest bardzo potrzebny. Bez ruchu i bez zmian nie ma rozwoju. Bez podejmowania decyzji o kolejnym kroku w życiu, stoimy w miejscu lub cofamy się w rozwoju i często zwyczajnie wegetujemy, zamiast żyć pełnią. Dlatego ważne jest aby iść naprzód, wprowadzać zmiany, rozwijać się. Jednakże nie chodzi tutaj o tą ciągłą gonitwę na zewnątrz. Czasem znacznie więcej można dostrzec zatrzymując się na chwilę, niż goniąc na oślep. Wszystkie odpowiedzi, których potrzebujemy w danym momencie swojego życia, są w nas. Wystarczy zaufać własnemu sercu, własnej intuicji. Postępując w zgodzie ze swoim sercem możemy być pewni, że idziemy właściwą ścieżką.

Tak naprawdę w wielu przypadkach możemy pomóc sobie sami. Każdy ma zdolności samouzdrawiania i parapsychologiczne, jedynie zazwyczaj potrzebne są ćwiczenia, aby te zdolności w sobie rozbudzić i rozwinąć. Jednak każdy je ma i może z nich korzystać. Sami możemy dbać o właściwy i harmonijny przepływ energii w naszym ciele, który jest podstawą dobrego zdrowia. Nie potrzebujemy do tego drogich terapeutów. Tym bardziej, że nie da się otworzyć i zharmonizować czakr raz na zawsze. Czakry często się przymykają lub za bardzo otwierają pod wpływem naszych schematów myślowych, emocji i otoczenia. Dlatego warto o ich harmonijną pracę dbać codziennie, analogicznie jak codziennie dbamy o higienę ciała fizycznego. Samemu można również dbać o „czystość” energetyczną, oczyszczając siebie i własne otoczenie. Pomoc wykwalifikowanego egzorcysty potrzebna jest naprawdę w bardzo nielicznych, najtrudniejszych przypadkach. W wielu sytuacjach wystarczy nasza wola oczyszczenia i własne praca. Warto pamiętać, że oczyszczanie domów i zabezpieczenie ich przed negatywnymi energiami standardowymi metodami wystarcza tylko na pół roku. Po tym czasie należy czynności powtórzyć, gdyż negatywne byty i energie, których chcieliśmy się pozbyć, mogą powrócić.

Pamiętajmy, że mamy tendencję do zrzucania niepowodzeń na siły zewnętrzne. Jednak bardzo często nasze niepowodzenia wynikają z nas samych, z naszych schematów myślowych, wzorców, blokad. Każdym naszym działaniem, słowem, a zwłaszcza myślą i uczuciem, cały czas kreujemy naszą rzeczywistość, oddziałując na Boską Matrycę. Matryca ta jest siecią tworzącą tkaninę rzeczywistości, znajdującą się wszędzie przez cały czas, od momentu powstania wszechświata. Jest zbiornikiem, w którym istnieje wszechświat, pomostem pomiędzy naszym wewnętrznym a zewnętrznym światem, lustrem odzwierciedlającym nasze codzienne myśli, uczucia, emocje i przekonania. Każdą oceniającą siebie myślą, każdym zwątpieniem czy lękiem podważamy naszą wartość, umiejętności i zdolności osiągnięcia sukcesu. Nie stoi za tym żadna zewnętrzna siła. To jedynie siła naszych własnych przekonań. To siła naszego zwątpienia w sens podjęcia kolejnego kroku w życiu. To w końcu destrukcyjna siła naszego lęku, który niesamowicie blokuje. Warto o tym pamiętać goniąc w poszukiwaniu pomocy z zewnątrz. Często to, co nas spotyka, szczególnie powtarzające się sytuacje lub ludzie, którzy zwracają naszą uwagę swoim nieakceptowanym przez nas zachowaniem, są naszym lustrem. Lustrem ukazującym nam nasz własny problem, nad którym warto byłoby popracować. W końcu przyciągamy do siebie podobnych do nas ludzi. Wibracje, jakimi emanujemy na otoczenie manifestują określone wydarzenia w naszym życiu. Dlatego warto przepracować swoje blokady, by móc emanować czystą energią radości i miłości oraz by taka energia wypełniała nasz każdego dnia.

Warto także pamiętać, że Anioły są zesłane od Boga, by nam pomagać. Możemy zawsze prosić o pomoc, nawet w najbardziej wydawałoby się błahych i materialnych sprawach. Możemy używać wyrafinowanych modlitw, ale możemy również mówić własnymi zdaniami. Ważne jest, aby nasze prośby płynęły prosto z serca. Anioły szanują naszą wolną wolę, więc bez naszej prośby nie bardzo mogą ingerować w nasze życie. Jednakże, jeśli tylko je poprosimy z głębi naszego serca i otworzymy się na ich pomoc, to z pewnością ją otrzymamy. Pamiętajmy jednak, że pomoc ta może być bardzo subtelna - może objawić się nam wskazówką w czasie snu, może napisem, obrazem lub liczbą, może słowem wypowiedzianym przez kogoś czasem zupełnie obcego, może piórkiem znalezionym w dziwnym miejscu, a czasem sytuacją postrzeganą przez nas jako niesamowity zbieg okoliczności. Pomoc będzie zawsze, jeśli tylko o nią poprosimy, jednak nie zawsze będzie to pomoc w takiej formie, jak tego oczekujemy.

Ktoś mógłby zapytać, dlaczego dzieją się tak wielkie życiowe tragedie, które często dotykają małe dzieci. Przecież te dzieci nie są jeszcze obciążone różnymi blokadami. Swoimi negatywnymi myślami nie wykreowały sobie ciężkiej niepełnosprawności czy choroby. A jednak nic nie dzieje się przypadkowo. Dusze tych dzieci są bardzo odważne i pełne miłości. Zdecydowały się doświadczać niepełnosprawności lub choroby, aby pomóc w rozwoju innym napotkanym tu na Ziemi ludziom. Przed inkarnacją dusze, zarówno te przyszłych dzieci, jak i ich bliskich, zgadzają się na taki rodzaj doświadczeń. Natomiast wbrew pozorom nie jest to skazywanie się na nieszczęście. Uczucie nieszczęścia kreujemy sami, swoim negatywnym podejściem do tego, co nas spotyka oraz naszymi schematami myślowymi i oczekiwaniami. Celem duszy jest doświadczać i być szczęśliwym, ale my często robimy wszystko, by być nieszczęśliwymi.

Często modlimy się o pomoc, pełni złości, że Bóg nas nie wysłuchuje. Błagamy o pomoc, która nie przychodzi. Jednak jak to powiedział Archanioł Michał w jednym z przesłań, gdy pomoc przychodzi w formie, która nam nie odpowiada, nie dostrzegamy jej lub odżegnujemy się od niej i ją odtrącamy! Modlitwy płynące prosto z serca są zawsze wysłuchiwane. Prośby o największe dobro manifestują się w świecie fizycznym w postaci wielkich i małych cudów, otwierających drogę życiową, którą można podążać z całą swobodą i wdziękiem. Odpowiedzią na modlitwy płynące z ego, pod dyktando ciała pragnieniowego, jest natomiast dopuszczenie, by człowiek rozwiązywał sprawy zgodnie ze swoimi błędnymi wyobrażeniami i podejmował działania niewłaściwe. Lekcje życia przyswaja się dzięki doświadczaniu tego, co się samemu stworzyło. Ego przyciąga dysharmonię i niezadowolenie oraz skłania człowieka do szukania rozwiązań płynących z zewnątrz oraz spełnienia poza samym sobą. Musimy nauczyć się modlić czystym sercem, w intencjach najwyższego rzędu. Nie każda modlitwa zostanie wysłuchana. Aby modlitwa miała moc manifestacji, musi być pozbawiona ego oraz osądzania. Musimy czuć, jakby nasz cel był już osiągnięty, a modlitwa już wysłuchana. Jezus wypowiedział się na ten temat tymi oto słowami:

„Wszystko, o co prosisz wprost, bezpośrednio...
z wnętrza Mego Imienia –
Będzie ci dane. Jak dotąd tego nie uczyniłeś...
A więc proś bez ukrytych motywów
I bądź otoczony swoją odpowiedzią –
Bądź otulony swoim pragnieniem,
aby twe zadowolenie było pełne.”

Jest to nowy przekład niedawno odnalezionych starożytnych zwojów, spisanych po aramejsku w I w. n.e., na bazie których powstała Ewangelia wg św. Jana. Podnosząc poziom swego Światła, wzmagamy magnetyczną moc przyciągającą serca. Musimy nauczyć się przyjmować z wdzięcznością całą obfitość, jaka na nas spływa.

0 komentarze: