Strona ta wykorzystuje pliki cookies w celu realizacji swoich usług i funkcji zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz samodzielnie dostosować warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

niedziela, 10 lipca 2011

Być mamą...

Być mamą – niby niewiele a jednak tak wiele. Od 18 lipca 2010 roku mam możliwość i przywilej tego doświadczać. Urodził się wtedy nasz ukochany syn – Michał. Nie zdawałam sobie wcześniej sprawy, jak wiele ze sobą niesie słowo mama.

Bycie mamą to wielki zaszczyt, ale i wielka odpowiedzialność. Przez pierwsze kilka lat życia swojego maleństwa jest się dla niego całym światem, stopniowo oczywiście ustępując miejsca innym osobom i aspektom życia. Jednak mama wciąż pozostaje punktem odniesienia, wzorcem uczuć, emocji i zachowań, bezpieczną przystanią... Wszystko, co jest we mnie, jest też w moim Skarbie – radość, miłość, spokój, ale i lęk, niepokój, złość. Wszystko, co nie jest poukładane we mnie, w mojej głowie i sercu – wszystkie schematy rodzinne, myślowe, blokady i przyzwyczajenia, są błyskawicznie odbierane i manifestowane przez dziecko. Czasem to manifestowanie objawia się konkretnymi zachowaniami, a czasem nawet chorobami ciała fizycznego dziecka. Dziecko jest więc naszym lustrem, największym i najważniejszym nauczycielem oraz naszym uzdrowicielem, wskazując nam obszary wymagające uleczenia. Warto więc doszukać się głębszego sensu i podłoża zachowania dziecka czy jego stanu zdrowia. Nie jest to proste, ale ułatwia przyjście z pomocą dziecku i sobie.

Przesyłam wiele miłości, cierpliwości i wyrozumiałości dla wszystkich, a szczególnie mam i tatusiów,
Beata

Pamiętajmy też, że „każde dziecko jest osobą mającą swój język, uczucia oraz niepowtarzalną, unikalną osobowość i jako takie zasługuje na szacunek” Tracy Hogg.

0 komentarze: