Strona ta wykorzystuje pliki cookies w celu realizacji swoich usług i funkcji zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz samodzielnie dostosować warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

czwartek, 30 czerwca 2016

Zmiana :)

Kochani, moja motywacja do pisania na tym blogu już dawno zgasła. Czuję, że ten projekt został zamknięty. Oczywiście będzie dostępny w Internecie, ale raczej nie będę publikować nowych postów.

Wszystko się zmienia, zmieniam się i ja :). Już pewnie od ponad 3 lat kształcę się i praktykuję, jako terapeutka Bowena i na pracę z ciałem kierowałam ostatnio dużą cześć uwagi. Jeśli interesuje Ciebie ciało, to zapraszam do odwiedzania mojego drugiego bloga: http://technikabowena.blogspot.com/

Z najnowszych zmian pojawił się w mojej głowie pomysł prowadzenia bloga, poprzez którego mam nadzieję inspirować ludzi. Blog ten dopiero się rodzi, także proszę o odrobinę cierpliwości. Wytrwali z pewnością będą świadkami, jak z czasem będzie się on rozrastał :). Jeśli szukasz inspiracji, pragniesz kreować swoje życie świadomie, to zapraszam do śledzenia bloga: http://przestrzenradosci.blogspot.com/

Pozdrawiam ciepło :). A co jeśli Ty jesteś darem, którego potrzebuje świat?

czwartek, 11 lutego 2016

EFT w praktyce w jęz. angielskim


Emocje, czy to świeże, czy dotyczące starych traum i trudnych doświadczeń potrafią dać się mocno we znaki. Potrafią ograniczyć, zblokować, wpływać na nasze zachowanie, decyzje, samopoczucie czy relacje z innymi (i samym sobą). Gorąco polecam i zachęcam do zapoznania się z EFT (Emotional Freedom Technique), którą można łatwo pomóc samemu sobie. Jest masa filmików na Youtube na ten temat. Są dostępne książki. A co jakiś czas można natrafić na darmowe webinary, choć te są póki co w języku angielskim.Takie wydarzenie będzie jeszcze w tym miesiącu, zacznie się 22 lutego. Będzie to już 8-sma edycja The Tapping World Summit, trwającego 10 dni, podczas którego mamy okazję wysłuchać i dać się prowadzić 20 ekspertom EFT. Warto, warto, warto! Codziennie są 2 wystąpienia i medytacja EFT, one są darmowo dostępne on-line zdaje się przez 24 godziny. Zachęcam do udziału. Oto link:

piątek, 5 lutego 2016

The Higher Purpose of the Ego

egoSigmund Freud and traditional psychology has its own definition of the ego but let’s expand this concept and understand its greater purpose in your life.

There is an aspect of you in the third dimensional reality termed “ego.” Many of us have been taught to believe the ego is a problem and something we want to eliminate and be free of. Many on their spiritual journey do battle with the ego and see it as the nemesis of their spiritual growth. The ego has been blamed for getting us into social trouble and causing us to say and do things that are not in our highest good. As you move about your day, you can even recognize when others act from, and are motivated by this unconscious demon. The spiritual goal of many traditions involves the dissolving of the ego and once that occurs, one's own true, higher self will be experienced and demonstrated in the world.

Let’s take a moment and view this aspect of ourselves from a different platform. Consider that the ego is an important, valuable part of our spiritual experience in a physical body, not something to be rid of. After all you have it in your life for some reason. As you begin to vibrate at higher levels of energy and light, you will find that your ego is actually a part of your soul’s blueprint, your soul’s plan. You intentionally included this in your 3D experience for a very important and valuable purpose. The ego, instead of something to fight with can be seen as another tool on your tool bench. Its purpose is to test you; to give you pop-quizzes along your path to better refine your abilities, perspective and way of being. The ego’s job is to help you step up to higher and finer platforms to become who you came here to be.

If you want to become a master gardener, you would have to learn how to grow your vegetables in the complex and seasonal weather conditions of your area. You would be continually challenged to understand how much water, sun, nutrients your tomatoes need and how that mix is different than what your cucumbers need. You would also have to learn how to prevent insects and rabbits from devouring your crops. If you’re going to be a master of this third-dimensional reality, you are also continually tested and given new circumstances to navigate. It is as if the ego is saying “You did a great job with that situation. You kept your mouth shut and didn’t respond. Now under this new yet similar circumstance, what would you do? And with this other situation before you, how do you choose to respond? If part of this life’s challenge is to master courage, then in this situation, how do you choose to demonstrate courage?”

środa, 3 lutego 2016

I co z tego!


O tym jak wielkie znaczenie ma nasze usposobienie chyba nie muszę przekonywać :). Widzę to na co dzień. Kiedy dopada mnie chandra szarzeję nie tylko wewnątrz, ale i na zewnątrz. Taki nastrój sprzyja spadkowi odporności i w najlepszym wypadku przeziębieniom. O wpływie nastroju na układ odpornościowy pisałam tutaj. Natomiast kiedy czuję wewnętrzną radość, miłość, to jaśnieję, pięknieję i młodnieję. Wciąż czuję się na 20+ i myślę, że w dużej mierze właśnie dzięki temu wyglądam młodo, choć rocznikowo mam 34 lata. Wciąż utrzymuję, że 2 lata temu skończyłam studia, choć w tym roku zapraszają mnie na 10-cio lecie :). Ale te daty są nie ważne. Ważne, jak czuję się w środku, bo tak właśnie będzie reagowało moje ciało. Jeśli będę marudzić na siebie, swoje życie, wygląd czy wiek, to moja mina i całe ciało będą takie skwaszone czy skrzywione. Pewnie, że zawsze można by się do czegoś przyczepić, ale po co? Piękno jest rzeczą względną i indywidualną. Ale z pewnością pięknu sprzyja radosne nastawienie emanujące z wnętrza. Wtedy taka osoba, niezależnie od wyglądu, ma w sobie ten czar, prawdziwy magnetyzm. Swego czasu, w wieku szkolnym też miała ogromną ilość kompleksów i ograniczeń, które sama sobie w głowie stworzyłam. Zdecydowanie nie służyło mi to dobrze ani w sferze fizycznej ani psychicznej. Wreszcie wyluzowałam i to jest coś wspaniałego. Polecam wyluzowanie każdemu! :) To w naszych głowach leży to, jak reagujemy na daną sytuację, na samych siebie czy to, co nas spotyka. To my wybieramy to, jaki mamy stosunek do otaczającego świata i samych siebie. Jest zima, to musi być zimno. Jest szaro, buro i ponuro, to suplementujmy sobie witaminę Słońca (D3) i poczujemy się lepiej. Leje kolejny dzień i co z tego, przynajmniej rośliny mają co pić. To od nas zależy czy wdajemy się w szarpaninę emocjonalną, rozpamiętywanie, urazy i żale czy luzujemy i pozwalamy, by pewne aspekty przestały nas dotykać i zaczęły spływać, jak woda po kaczce. To nie świat się na nas uwziął. To myśmy uwzięli się sami na siebie. I bardzo dobrze, bo to oznacza, że to my właśnie możemy się "od - uwziąć" i wyluzować :). No i co z tego, że przybyło nam parę kilogramów - jest przynajmniej więcej do kochania. I co z tego, że mamy mysie włosy, za siwe, za żółte, za rude... ale to jest nasz naturalny kolor, który nas wyróżnia i w którym jest nam najbardziej do twarzy. I co z tego, że w pewnym wieku, jak to mówi mój mentor dr Wayne Dyer, włosy przestają rosnąć na głowie, a zaczynają rosnąć w uszach :). I co z tego, że z czasem piersi wdają się w szalony wyścig, która pierwsza dosięgnie pępka. I co z tego, że nie mamy modnych ciuchów, skoro być może właśnie w tym starym wyciągniętym swetrze jest nam najwygodniej. I CO Z TEGO?! Nic, pod warunkiem, że sami nie robimy z tego wszystkiego wielkiego i przeszkadzającego COSIA. Bo, jak robimy, to ten przeszkadzający COŚ w naszej głowie (W NASZEJ GŁOWIE), w naszym wyobrażeniu zaczyna rosnąć w siłę i staje się jeszcze bardziej przeszkadzający. To na czym skupiamy naszą uwagę wzmacnia się energetycznie, a to przed czym uciekamy jeszcze bardziej nas goni. Dlatego zanim owy COŚ przekształci się w wielkiego potwora (W NASZEJ GŁOWIE) po prostu odpuśćmy i pozwólmy mu zniknąć. Nadmierne kilogramy czy siwizna nie znikną w ten sposób, ale my zyskamy dobre samopoczucie, pewność siebie i może nawet zdolność śmiania się z własnych "zmarszczek". OK, zapewne w tym momencie znajdzie się ktoś, kto powie, że w jego trudnej sytuacji ciężko jest się śmiać, wyluzować czy odpuścić. Czasem każdy ma trudne chwile, ale to w dalszym ciągu i zawsze zależy od nas, jak te chwile odbieramy, jaką nadajemy im moc oraz jakie znaczenie ma nasze życie.


poniedziałek, 1 lutego 2016

Co myślisz o sobie?

Jak się masz?
Kiedy ostatnio spojrzałaś / spojrzałeś na siebie z miłością?
Kiedy ostatnio dotknęłaś / dotknąłeś swojego ciała z głęboką czułością, akceptacją, wdzięcznością?

Niektóre osoby, chyba częściej kobiety, wręcz nie mogą na siebie patrzeć. A co na to nasze ciało? Otóż przez lata japoński badacz Masaru Emoto, zajmujący się zagadnieniami struktury wody, stwierdził, że ludzkie emocje, słowa, symbole, dźwięki, obrazy mają ogromny wpływ na wodę. Na fiolce z wodą umieszczał napis czy obraz, zamrażał próbkę, a później obserwował jej fragment pod mikroskopem. Zauważył, że cząsteczki wody, na które oddziaływały pozytywne słowa czy obrazy miały uporządkowaną strukturę i przyjmowały piękne kształty. Natomiast te, na które oddziaływały negatywne słowa czy obrazy miały nieuporządkowaną, pełną chaosu strukturę. Z czasem swoje obserwacje rozszerzył również o wpływ dźwięków i emocji na strukturę wody, dochodząc do analogicznych, jak wcześniej wniosków. Jak się to ma do naszego ciała? Otóż w około 70% jesteśmy zbudowani z wody, dlatego i nasze ciało reaguje na to, jaki mamy do niego stosunek. Jeśli nasz stosunek jest wrogi, to i zdrowie czy żywotność naszego ciała są znacznie osłabione. Przy uwzględnieniu takiego naukowego podejścia do cząsteczek wody przestaje być banalne stwierdzenie, by pokochać siebie i swoje ciało. Wiem, że czasem to pokochanie może być trudne. Często to właśnie my sami jesteśmy dla siebie największymi katami, oskarżycielami i ograniczeniami. Ale zawsze można zacząć od wdzięczności - od tego, by co jakiś czas z wdzięcznością pogłaskać np. swoje nogi, które przez te wszystkie lata noszą całe ciało; brzuch, w którym narządy wytrwale pracują; czy np. piersi, w których cały czas bije serce, a być może także wykarmiły dziecko. W ten sposób dotknijmy każdej części swojego ciała, bo każda jest ważna i zasługuje na uznanie za swoje niesamowite działanie. Nawet wyrostek robaczkowy, który kiedyś był przez lekarzy uznawany za niepotrzebny, teraz okazuje się być rezerwuarem dobrych bakterii. 

Ciało, do którego wysyłana jest wdzięczność, akceptacja czy miłość naprawdę pracuje lepiej. To się tyczy własnego ciała, jak i ciała naszych bliskich, z którymi przebywamy, czy pacjentów, z którymi pracujemy. Także drodzy Rodzice, Partnerzy (ale i Single), Lekarze, Terapeuci podchodźcie z akceptacją czy miłością do własnego ciała, jak i ciała Waszych dzieci, partnerów, pacjentów, a zdecydowanie bardziej będziecie wspierać ich prawidłowe funkcjonowanie i procesy zdrowienia.